Osiedle Nad jeziorem Długim

do-1945-roku

Osiedle nad Jeziorem Długim w Olsztynie – z dziejów udanej dzielnicy

Ernst Vogelsang, Rafał Wolski (Kalendarz Olsztyna 2005)

Historia do 1945 roku

aleja_1935_288x204

Po zakończeniu I wojny Światowej Olsztyn odczuwał stale narastający głód mieszkań. Władze miasta próbowały rozmaitych Środków, by temu zaradzić, ale wskutek Wielkiego Kryzysu na początku lat trzydziestych wszelkie działania w tym kierunku zamarły. Tak na przykład już w latach 1930-1931 miejski urząd budownictwa opublikował plan zbudowania nad Jeziorem Długim osiedla domów mieszkalnych;  zainteresowani mogli zapisywać się do udziału w jego realizacji. Jednak sytuacja gospodarcza uniemożliwiła jego realizację.

Dopiero po objęciu urzędu nadburmistrza przez Friedricha Schiedata można było znowu podjąć sprawę rozwiązania problemów mieszkaniowych Olsztyna. W tym czasie podjęto planowanie i budowę kolonii domów przy ulicach Germanenring (Grabowskiego), Immelmannstraße (Juranda ze Spychowa), Boelkestraße (Jana Bażyńskiego), kolonii robotniczej przy Militärchaussee (Szarych Szeregów), a wreszcie i osiedla nad Jeziorem Długim.

Tereny położone miedzy zachodnim brzegiem Jeziora Długiego a szosą do Likus (przedłużenie ulicy Miłakowskiej [Liebstädter Straße/Grunwaldzka] po północnej stronie wiaduktu pod Dworcem Zachodnim), samo jezioro oraz graniczący z nim od północy Las Miejski były własnością gminy miejskiej Olsztyna i nie były zabudowane. Ich wykorzystanie pod inwestycje miejskie nasuwało się więc samo przez się.

Plan zagospodarowania tego terenu przewidywał podzielenie go na mniej wiej jednakowej wielkości parcele (przeciętnie od ok. 1100 do 1300 m2), wystarczające do pobudowania domów jedno- lub dwurodzinnych z ogrodem. Działki miano sprzedać zainteresowanym prywatnym inwestorom.

 

Podzielone działki ułożono wzdłuż czterech nowo wytyczonych ulic, które miano zbudować: Dietrich-Eckart-Straße (Morska) i Herbert-Norkus-Straße (Aleja Róż) położone były mniej więcej równolegle wobec drogi do Likus. Ku południowi łączyły się one z Horst-Wessel- Straße (Aleja Przyjaciół – zachodnia część ul. Rybaki), której dolna część ukształtowana była tak, by tworzyć kilka placyków, i biegła wzdłuż linii brzegowej jeziora. W północnej części była ona równoległa do Herbert-Norkus-Straße. W tym miejscu zamykała wybiegającą półkoliście ku wschodowi Schlageterstraße (wschodni odcinek ul. Rybaki) i łączyła się także z Herbert-Norkus-Straße. W swoim górnym końcu Horst-Wessel-Straße odginała się pod kątem prostym ku zachodowi, by połączyć się ze Straße am Langsee (tak w końcu oficjalnie nazwano drogę do Likus, dzisiejszą ulicę Bałtycką); dobiegały do niej wreszcie północne końce Dietrich-Eckart-Straße i Herbert-Norkus-Straße. Powierzchnia osiedla wynosiła ok. 14, 6 ha. Wjazd na nowo zabudowywany teren leżał na wprost ulicy Jahnweg (Jeziorna), która stanowiła dojazd do miejskiej stacji pomp, kąpieliska i hangarów klubów kajakarzy,wioślarzy i Żeglarzy oraz przystani stateczku motorowego „Geheimrat (Tajny Radca) Belian". Ten ostatni kursował po jeziorze Ukiel miedzy Olsztynem a Łupsztychem.

 

Zagospodarowanie terenu spowodowało także zmiany w infrastrukturze miejskiej. I tak na przykład położony za wiaduktem kolejowym odcinek Straße am Langsee został nieco przesunięty w stronę jeziora, a obozowisko cygańskie zlikwidowane. Kończąca się przy dworcu Olsztyn-Przedmieście linia tramwajowa została przesunięta w taki sposób, że odtąd biegła ul. Miłakowską (dziś Grunwaldzką) do końca, następnie pod wiaduktem i wzdłuż brzegu jeziora do nowego przystanku końcowego „Jezioro Długie – Jahnweg (Jeziorna)". W połowie drogi, przy willi „Czeczka" (w miejscu obecnej siedziby Polskiego Związku Wędkarskiego) znajdował się jeszcze przystanek na żądanie. Czas przejazdu kursującego, co 7 ½ minuty tramwaju do Nowego Ratusza wynosił ok. 12 minut. Tym samym mieszkańcy nowej dzielnicy mieli zapewniony dobry dojazd do śródmieścia.

 

Podczas planowania osiedla słusznie przewidziano także konieczność zaopatrywania mieszkańców w artykuły spożywcze. U wjazdu na osiedle znalazły się, więc sklep spożywczy Petrikowskiego, mleczarnia Lorenza i piekarnia Piontka. Czwarty lokal sklepowy przy placyku wynajęty był na pralnię chemiczną z maglem elektrycznym.

Jak mógł zauważyć to czytelnik znający język nie­miecki, ulicom na Osiedlu nad Jeziorem Długim nada­wano nazwy upamiętniające „bohaterów" ruchu hitle­rowskiego lub niemieckich działaczy nacjonalistycz­nych: tak np. Dietrich Eckart był szowinistycznym i antysemickim monachijskim wierszokletą, pierw­szym redaktorem organu NSDAP „Yółkischer Beobachter"; Horst Wessel - członkiem SA zabitym podczas sutenerskich porachunków, którego śmierć naziści przy­pisali komunistom i uczynili z Wessela męczennika ru­chu; Albert Leo Schłageter został rozstrzelany przez Francuzów w 1923 r. za zbrojny opór podczas okupa­cji Zagłębia Ruhry.

Budowę osiedla rozpoczęto w roku 1935, w któ­rym to była gotowa już większość domów. Pod wzglę­dem architektonicznym jedno i dwurodzinne domy kolonii były do siebie podobne, ale niejednakowe. Au­torami ich projektów byli różni architekci olsztyńscy, którzy nadzorowali wykonawstwo, na przykład Bischof, Feddersen i Petersen, Lotz, Scheler. Domy jednorodzinne miały powierzchnię mieszkalną i użyt­kową od ok. 100 do 110 m2, a koszt ich wzniesienia wynosił mniej więcej od 18 000 do 24 000 marek; w przypadku domów dwurodzinnych oczywiście odpo­wiednio więcej. Odpowiednio do rozwijającej się pod­ówczas motoryzacji, większość domów miała w piwni­cy garaże ze stosunkowo stromym wjazdem, trudnym do wykorzystywania w dzisiejszych czasach, kiedy sa­mochody są dużo niżej zawieszone. Kłopoty z tego po­wodu zdarzały się jednak i wówczas, zwłaszcza w zi­mie, kiedy bywało trudno wyjechać autem z garażu. Liczba prywatnych samochodów na osiedlu była jed­nak niewielka. Przy Horst-Wessel-Straße do 1939 ro­ku mieszkało zaledwie pięciu (a może sześciu) właści­cieli aut!

Mieszkania były mniej więcej jednakowe. Wszyst­kie domy były zbudowane masywnie, podpiwniczone i miały jeszcze po dwa lub trzy pokoje na poddaszu, a nad tymi niekiedy i strych. Większość mieszkań wy­posażona była w centralne ogrzewanie, opalane kok­sem. Ukształtowanie i podział wnętrz były stosownie do życzeń i wyobrażeń inwestorów - różnorodne, standard stanowiło natomiast przyłączenie do sieci elektrycznej, wodociągowej i gazowej, a także kanali­zacja, wiodąca do miejskiej oczyszczalni ścieków. Z uwagi na mroźne zimy każdy dom miał podwójne okna, tak więc już wtedy starano się w ten sposób za­pobiegać utracie energii cieplnej. Poszczególne dział­ki oddzielono od ulicy płotami ze sztachet wysokości mniej więcej jednego metra, pomalowanymi zwykle na biało lub beżowo. Ogrody za domami z reguły okalał płot z siatki. Trawniki przed domami obsadzone były rabatami kwiatowymi, tu i ówdzie ozdabiały je krzewy lub drzewa ozdobne. Ogrody miały zwykle część ozdobną i warzywną. Właściciele domu nie zawsze musieli też być ich lokatorami, ale przypadki takie by­ły raczej wyjątkowe.

Cztery ulice i chodniki osiedla zostały wyasfalto­wane. Wraz z wybuchem wojny w 1939 roku ustała tu całkowicie działalność budowlana. Można jednak stwierdzić, że do tego momentu zabudowanych zosta­ło praktycznie około 80 procent działek. Puste pozostały zwłaszcza parcele po północnej stronie Horst-Wessel-Straße, po obu jej stronach, czyli tam gdzie po wojnie zbudowano szkołę i wielorodzinne bloki miesz­kalne.

W pierwszych miesiącach roku 1939 przy wjeź­dzie na osiedle ukończono budowę nowego gmachu większych rozmiarów, który jednak długo nie miał być wykorzystywany zgodnie ze swym przeznacze­niem: było to nowe schronisko młodzieżowe prowa­dzone przez Hitlerjugend, które miało zastąpić dawne, zbyt ciasne, położone przy Jagerstraße (obecnie Felik­sa Nowowiejskiego). Już wkrótce jednak, wskutek wojny, nowy budynek schroniska przekształcono w re­zerwowy lazaret.

Najpiękniejsze w dzielnicy położenie miały niewątpliwie wzniesione bezpośrednio nad jeziorem do­my przy Horst-Wessel-Straße i Schlageterstraße, w dodatku znajdujące się około 15 metrów powyżej lustra wody. Ich ogrody zbiegały tarasami w dół ku nad­brzeżnej promenadzie, obsadzonej topolami amery­kańskimi. Alejka ta zaczynała się poniżej willi „Czeczka" i kończyła się na skraju Lasu Miejskiego. Od ulic Horst-Wessel-Straße i Schlageterstraße biegły do niej cztery zejścia. Na porośniętym trzcinami brzegu jezio­ra gnieździły się i żerowały liczne gatunki ptactwa wodnego.

Przez najwęższy przesmyk Jeziora Długiego około 1939 roku przerzucono drewniany most, przez który szybko można było dostać się na przeciwległy brzeg, do Lasu Miejskiego. Na wschodnim brzegu jeziora, po­niżej pagórka zwanego na pamiątkę ćwiczących daw­niej tu artylerzystów Kanonenberg (Góra Armatnia), znajdowało się zbudowane na palach wbitych w dno jeziora kąpielisko garnizonowe, gdzie nieumiejący pły­wać rekruci pobierali lekcje pływania. Osobom pry­watnym kąpiel w Jeziorze Długim była zabroniona z uwagi na to, że miasto ani wojsko nie chciały przyj­mować odpowiedzialności za ewentualne wypadki.

Z tego powodu magistrat zatrudniał strażnika,który w miesiącach letnich raz lub dwa razy dziennie odbywał obchód brzegiem jeziora. On też zaalarmował mieszkańców, gdy osiedle zaatakowała plaga gąsienic. Było to chyba latem roku 1937, kiedy na liście topoli ruszyła inwazja gąsienic. Początkowo próbowano powstrzymać marsz żarłocznych stworzeń przez zakłada­nie lepkich opasek na pnie drzew. Po przyklejonych już ciałach gąsienic kroczyły jednak coraz to ich nowe oddziały, i objedzone z liści drzewa czekałby zapewne nieunikniony koniec, gdyby ktoś nie wpadł na inną metodę zwalczenia nieproszonych gości - wezwano straż pożarną. Strażacy pojawili się na miejscu, uruchomili motopompę i ostrym strumieniem wody polewali kolejne drzewa, spłukując z nich owady. Dzięki te­mu zabiegowi większość topoli ocalała, chociaż dość niedawno uległy one w sporej większości wycięciu, zapewne pielęgnacyjnemu.

Dużym wzięciem cieszyła się położona na południowym krańcu Jeziora Długiego wypożyczalnia łódek, która znajdowała się w miejscu, gdzie do 1935 r. miał swoją siedzibę Klub Wodniacki „Mowę" („Mewa"). Wynajmowano w niej na godziny łodzie wiosło­we. W ciepłe letnie wieczory i weekendowe popołudnia czynili to zwłaszcza żołnierze miejscowego garnizonu i ich ukochane. O dziwo, nikt nigdy nie wpadł przy tej okazji do wody... Zimą, kiedy silny mróz skuwał taflę Jeziora Długiego, młodzi mieszkańcy okolicy z upodobaniem jeździli na łyżwach. Pobliski Las Miejski zapraszał do jazdy na nartach, gdy tylko pokrywa śnieżna była wystarczająco gruba.

Nastał czas wojny i on na osiedlu zmienił to i owo. O ile już w latach przed jej wybuchem obrona przeciwlotnicza była stałym tematem rozmów, z niezliczonymi akcjami porządkowania strychów, sprzedażą „ludowych" masek przeciwgazowych, urządzaniem schronów w piwnicach i nauką „samoobrony", to po 193 9 r. przymusowe stało się zakładanie schronów. Każdy właściciel domu musiał zabezpieczyć właściwe okna piwniczne przed odłamkami, strop wybranego na schron pomieszczenia podeprzeć belkami, a okna od mieszkania wyposażyć w zasłony umożliwiające zaciemnienie. W ogrodach sadzono ziemniaki i hodowa­no jarzyny, a kto mógł i jeszcze tego nie uczynił, kupo­wał kilka kur (lub kurek miniaturowych). Trudności zaczęło też sprawiać zaopatrzenie w opał. Aby kalory­fery nie zamarzały wskutek ostrego wiatru ze wscho­du, do pieca centralnego ogrzewania trzeba było mieć zabezpieczoną określoną ilość koksu, o który nie było łatwo. W lepszej sytuacji byli właściciele domów z ogrzewaniem piecowym.

Na zakończenie części odnoszącej się do lat przed drugą wojną światową i podczas jej trwania, trzeba stwier­dzić, że życie w tej zbudowanej w latach 1935-1939 mieszkaniowej dzielnicy Olsztyna pod względem jakości egzystencji reprezentowało na owe czasy najwyższy poziom. Wprawdzie spoglądając w przeszłość, jak i uwzględniając doświadczenia ostatnich lat co do mieszkania w peryferyjnie położonych częściach miast, należy stwierdzić, że Osiedle nad Jeziorem Długim potrzebowało rozbudowy infrastruktury eko­nomicznej. Uruchomienie poczty, banku czy sklepu rzeźniczego z pewnością byłoby w interesie jego mieszkańców. Jednak wypadki dziejowe, zwłaszcza wojenna klęska hitlerowskich Niemiec i w jej konse­kwencji przyznanie przez zwycięskich aliantów do­tychczasowych Prus Wschodnich Polsce, spowodowa­ły nagły zwrot w historii Olsztyna, a z nim i jego poło­żonej nad Jeziorem Długim dzielnicy.